Premiera sztuki Izabelli Cywińskiej na podstawie tekstów Hanny Krall

 

W ramach obchodów swojego 65 lecia Teatr Żydowski zaprasza na ostatnią w tym roku premierę pod tytułem „Coś jeszcze musiało być...”. Będzie to spektakl na podstawie tekstów Hanny Krall z muzyką Jerzego Satanowskiego. Wyreżyseruje go Izabella Cywińska. Premiera odbędzie się w piątek 18 grudnia 2015.

***

Izabella Cywińska od dawna przymierzała się by przenieść na scenę opowiadania Hanny Krall. Raz tylko zaadaptowała jej teksty, realizując „Drugą matkę” dla Teatru TV (1999). Obok Myśliwskiego Krall należy do najwyżej cenionych przez Cywińską autorów współczesnych. O jej ascetycznych reportażach, materii najtrudniejszej do przeniesienia na scenę , w których tak mało słów nasyconych tajemnicą i metafizyką, ktoś powiedział: „aneks do Biblii”. Cywińska znalazła oryginalny sposób, napisała piękną, zawieszoną na pytaniach adaptację. Pisząc swój scenariusz „…coś jeszcze musiało być” (teksty z książek „Hipnoza”, „Tam już nie ma żadnej rzeki” i „Dowody na istnienie”) odsłoniła maszynerię teatru, by miejscem akcji zrobić pustą scenę. Spór o prawo do sądzenia winy w czasie „próby” prowadzą tam reżyserka, aktorzy i postacie z reportaży Krall. Jest wśród nich jedna z najważniejszych jej bohaterek, Apolonia Machczyńska – którą los skazał na dokonanie dramatycznego wyboru pomiędzy własnym życiem a życiem własnego ojca i dzieci…

W połowie spektaklu pojawia się też Cadyk z Kocka. Przychodzi na „próbę” nieproszony, prosto z XIX wieku. Przychodzi, bo go przywołała „pieśń czasu”, wyśpiewana z głębi zegara. Jest także tłum gości nawiedzających mieszkanie sąsiadów z ulicy Andersa. „To nie są duchy, tylko ludzie, którzy tam kiedyś mieszkali”. Zginęli w getcie. Teraz wracają do siebie, do własnego domu. Jest czarniutka dziewczynka, znana także z wielu innych książek Krall. „W niej są wszystkie dzieci wojny”. Dzięki jej losom przywołany jest najważniejszy w tym spektaklu temat: winy niezarzucalnej - „Nie można jej zarzucić, nie można za nią ukarać, w sobie ją się nosi, czasami przez całe życie”. 

*